Na zdjęciu z Marsa widać wąski prześwit między ostrymi płytami skalnymi, a w nim sylwetkę z okrągłą głową, która sprawia wrażenie, jakby szła korytarzem. Kadr jest autentyczny. Zrobił go łazik Curiosity 24 lutego 2026 roku, a NASA udostępniła go publicznie w archiwum surowych zdjęć misji. Postaci na nim nie ma.
Zdjęcie zaczęło krążyć po mediach społecznościowych dopiero niedawno, ponad pół roku po tym, jak powstało. Serwis EarthSky opisał je 12 września 2026 roku i od razu nazwał rzecz po imieniu: to pareidolia, czyli skłonność mózgu do widzenia znajomych kształtów tam, gdzie ich nie ma. Tu odpowiedź jest krótka i mało efektowna. Ciekawsze jest to, dlaczego akurat Mars robi nam ten numer raz za razem.
Zdjęcie ma numer, godzinę i nazwę kamery
Kadr powstał w 4818. marsjańskiej dobie misji, czyli 24 lutego 2026 roku o godzinie 13:54:45 czasu UTC. Zrobiła go prawa kamera zestawu Mastcam, głównego „oka” Curiosity umieszczonego na maszcie łazika. W archiwum leży pod numerem 1556431, obok setek tysięcy innych surowych zdjęć, które trafiają do sieci automatycznie, bez obróbki i bez redakcyjnej selekcji.
Łazik pracował wtedy przy wschodniej krawędzi tak zwanej jednostki boxwork w kraterze Gale. To sieć niskich skalnych grzbietów ułożonych w kratę, poprzedzielanych piaszczystymi zagłębieniami, którą zespół misji badał przez wiele miesięcy na zboczu Mount Sharp.
Ashley Stroupe z Jet Propulsion Laboratory opisała ten tydzień na blogu misji: trzy sesje planowania, dwa krótkie przejazdy i łącznie 19 mozaik stereo z Mastcama, w tym pełna panorama 360 stopni. Ani słowa o czymkolwiek nietypowym w skałach. Dla geologów był to zwykły dzień pracy.

Mózg dokłada postać, zanim zdążymy się zastanowić
Pareidolia nie jest złudzeniem optycznym ani chwilową nieuwagą. Ludzki układ wzrokowy jest wyjątkowo wyczulony na twarze i sylwetki, więc nawet słaba sugestia rysów wystarcza, żeby mózg automatycznie zinterpretował obraz jako twarz.
Gniazdko elektryczne w ścianie potrafi wyglądać jak zdziwiona twarz, przypalony tost jak czyjś profil, a przednie reflektory samochodu jak para oczu. Ten sam mechanizm działa na zdjęciach z Marsa, tylko materiał jest wdzięczniejszy: sucha kamienista pustynia, ostre cienie i kadry, w których nie ma nic znajomego, do czego dałoby się przyłożyć skalę.
W 2014 roku badacze z University of Toronto oraz trzech ośrodków w Chinach opublikowali w czasopiśmie „Cortex” pracę o neuronalnym podłożu tego zjawiska. Rejestrowali aktywność mózgu i reakcje osób, którym pokazywano wzory i sugerowano, że część z nich zawiera twarze albo litery. Okazało się, że oczekiwanie tworzone przez korę czołową trafia do tylnych obszarów wzrokowych i zmienia sposób, w jaki interpretujemy to, co widzimy. Ludzi dawało się nakierować na to, co zobaczą.
Kierujący badaniami prof. Kang Lee z Eric Jackman Institute of Child Study zwrócił uwagę w komunikacie University of Toronto, że osoby zgłaszające takie doznania bywają wyśmiewane
Wniosek z tej pracy jest odwrotny: widzenie kosmity w skałach to objaw normalnie działającego mózgu, a nie wybujałej wyobraźni. Śmieszne w tej historii jest co innego – to, jak łatwo taki kadr zamienia się w „dowód”.

Marsjańskie drzwi okazały się wielkości psiej klapki
Podobna fala przeszła przez internet w maju 2022 roku. Curiosity sfotografował wtedy skalne wzniesienie nazwane „East Cliffs”, a w jego ścianie widać było prostokątny, ciemny otwór, który wyglądał jak wejście do podziemi. NASA opublikowała wyjaśnienie wraz z panoramą złożoną ze 113 zdjęć z lewego obiektywu Mastcama i anaglifami 3D z naniesionymi wymiarami.
Otwór ma około 30 cm wysokości i 40 cm szerokości. NASA porównała go do klapki dla psa i zaznaczyła, że otwarte szczeliny tego typu są pospolite w skale macierzystej, zarówno na Ziemi, jak i na Marsie. Dopiero podpis z wymiarami ustawia proporcje. Bez niego zdjęcie wygląda jak brama, z nim jak pęknięcie, obok którego przeszłoby się bez zatrzymania.
Twarz z Cydonii czekała ćwierć wieku na ostre zdjęcie
Najsłynniejszy przypadek jest starszy od obu tych zdjęć. W 1976 roku sonda Viking 1 sfotografowała w rejonie Cydonii wzniesienie, które przy niskim słońcu wyglądało jak ludzka twarz. Ostre zdjęcie powstało dopiero 8 kwietnia 2001 roku, kiedy Mars Global Surveyor został obrócony o 24,8 stopnia i sfotografował to miejsce z odległości około 450 km, patrząc 165 km w bok. Rozdzielczość wyniosła około 2 m na piksel, a kadr objął teren o boku około 3,6 km. Jak podała NASA, przy takiej skali rozpoznawalne byłyby obiekty wielkości samolotu pasażerskiego. Twarzy nie było, było wzgórze.
Curiosity dawno pojechał dalej
W tygodniu, z którego pochodzi feralne zdjęcie, zespół planował przejazd na południe, ku końcowi obszaru boxwork, i zapowiadał dalszą wspinaczkę po zboczu Mount Sharp w stronę jednostki siarczanowej. Kilka zdjęć z tej samej serii pokazało skały z powrotem układające się w wielokąty, których łazik nie widywał wewnątrz badanego terenu. To był właściwy temat tamtego tygodnia.
Sylwetka w korytarzu jest produktem ubocznym zasady, że surowe kadry z Marsa lądują w sieci od razu, bez filtra. Dzięki niej każdy może obejrzeć powierzchnię innej planety kilka dni po tym, jak łazik nacisnął migawkę. Cena jest taka, że co kilka lat jeden z tych kadrów zaczyna żyć własnym życiem, a odpowiedź trzeba dopisywać po fakcie.





