Zapytaj dziś Google o cokolwiek, a coraz częściej nie dostaniesz listy linków, tylko gotową odpowiedź. Strona, która tę odpowiedź napisała, nie zobaczy w zamian żadnego kliknięcia. Branża wydawców nazwała to zjawisko „Google Zero” i z każdym miesiącem boi się go bardziej.
To nie jest oficjalna nazwa produktu Google. To określenie, którym redakcje i analitycy opisują scenariusz, w którym ruch z wyszukiwarki na realne strony internetowe zbliża się do zera, bo AI Overviews, czyli wygenerowane przez sztuczną inteligencję podsumowanie na samej górze wyników, odpowiada na pytanie, zanim użytkownik w ogóle pomyśli o kliknięciu. Sprawdziliśmy, ile w tym przesady, a ile twardych liczb.
Ile osób w ogóle jeszcze klika
Punktem wyjścia są dane firmy analitycznej SparkToro, oparte na panelu kliknięć Datos obejmującym dziesiątki milionów użytkowników w USA i Unii Europejskiej. Wynik z 2024 roku: niemal 6 na 10 wyszukiwań w Google kończy się bez jakiegokolwiek kliknięcia. W Stanach Zjednoczonych na każde 1000 zapytań tylko 360 kliknięć trafia poza ekosystem Google, czyli na stronę, która nie należy do koncernu i nie płaci mu za reklamę. W Unii Europejskiej ten wynik jest odrobinę lepszy, bo to 374 kliknięcia na 1000 zapytań.
Mówiąc prościej: z każdych dziesięciu osób, które coś wygooglują, mniej niż czterech w ogóle odwiedzi jakąkolwiek stronę spoza Google. Reszta albo dostaje odpowiedź wprost w wynikach wyszukiwania, albo ląduje na YouTube, w Mapach czy w innej usłudze samego Google.
AI Overviews rośnie szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał
Sam wzrost zasięgu funkcji już niepokoił wydawców, a w międzyczasie doszły do tego twarde liczby. Według danych zebranych w encyklopedii internetowej Wikipedia, w marcu 2026 roku AI Overviews pojawiało się przy ponad 48 procentach wszystkich zapytań w Google. Rok wcześniej było to 6,49 procent, czyli wzrost o 58 procent rok do roku – jedna z najszybszych zmian, jakie wyszukiwarka przeszła w swojej historii.
Spadek ruchu, który da się policzyć
Przez długi czas dyskusja o wpływie AI Overviews na strony internetowe opierała się głównie na pojedynczych skargach wydawców. To się zmieniło wraz z publikacją badania naukowego, które ukazało się na platformie arXiv. Zespół badawczy przeanalizował ponad 161 tysięcy par artykułów Wikipedii w różnych wersjach językowych, porównując strony angielskie, gdzie AI Overviews już działały, z odpowiednikami w językach hindi, indonezyjskim, japońskim i portugalskim, gdzie funkcji jeszcze nie wdrożono.
Wniosek: ekspozycja na AI Overviews zmniejszyła dzienny ruch do angielskich artykułów o około 15 procent. Spadek był wyraźnie większy przy hasłach kulturalnych niż przy tematach ściśle naukowych, gdzie krótkie podsumowanie rzadziej w pełni zaspokaja ciekawość czytelnika. Autorzy podkreślają, że wynik utrzymuje się także przy innych metodach liczenia, w granicach 15 do 17 procent.
Co na to sam Google
Google oficjalnie nie używa terminu „Google Zero” i nie odnosi się wprost do spadków ruchu. Firma przedstawia zmiany w wyszukiwarce jako naturalną ewolucję sposobu, w jaki ludzie szukają informacji, oraz okazję dla stron internetowych, by docierać do odbiorców inaczej niż przez klasyczne dziesięć niebieskich linków.
6 maja 2026 roku Google ogłosiło na oficjalnym blogu pięć zmian w AI Mode i AI Overviews, mających ułatwić docieranie do źródeł. Wiceprezeska działu Search, Hema Budaraju, opisała między innymi linki wstawiane bezpośrednio przy fragmentach tekstu, sekcję z propozycjami dalszej lektury na końcu odpowiedzi oraz podglądy strony po najechaniu kursorem na link, dostępne na komputerach. Google deklaruje też, że we wczesnych testach użytkownicy wyraźnie chętniej klikali linki oznaczone jako pochodzące z ich subskrypcji.
Żadna z tych pięciu zmian nie odwraca trendu zero-click, a jedynie nieco poprawia widoczność linków wewnątrz odpowiedzi AI, które i tak satysfakcjonują dużą część użytkowników bez kliknięcia. Google nie opublikowało nowych danych pokazujących, jak te zmiany wpłynęły na ruch do wydawców.
Dlaczego to nie jest tylko problem wydawców
Cały ten mechanizm działa na paliwie, którego sam nie produkuje. AI Overviews syntetyzuje odpowiedzi na podstawie treści napisanych przez dziennikarzy, badaczy, blogerów i ekspertów, czerpiąc z ich pracy bez przekierowania ruchu, który tradycyjnie finansował tę pracę. Jeśli coraz mniej osób trafia na oryginalne źródło, słabnie też ekonomiczny sens tworzenia nowych, dobrze sprawdzonych treści, które mogłaby kiedyś podsumować kolejna generacja modeli AI.
Obserwujemy to z bliska, bo sami żyjemy z czytelników, którzy klikają w linki, nie z tych, którzy dostają nasze ustalenia w formie cudzego podsumowania. To pytanie bez łatwej odpowiedzi, ale zadawać je trzeba już teraz, a nie wtedy, gdy ruch z wyszukiwarki rzeczywiście spadnie do zera.





