Firefox i Chrome włączyły JPEG XL w odstępie tygodnia. Zdjęcia w sieci mogą schudnąć

Od 13 października Firefox wyświetla zdjęcia zapisane w formacie JPEG XL bez grzebania w ustawieniach. Tydzień wcześniej ten sam krok zrobił Chrome, czyli przeglądarka Google, która przez lata była dla tego formatu największą przeszkodą. Dla użytkownika to obietnica lżejszych stron, ale na razie tylko obietnica.

JPEG XL to następca starego JPEG-a, w którym zapisana jest większość zdjęć w internecie. To samo zdjęcie zajmuje w nim mniej miejsca, więc strona ładuje się szybciej, a telefon zużywa mniej danych. Google twierdzi, że nowy format kompresuje obrazy o 30–50 proc. lepiej niż JPEG. Ma też sztuczkę przydatną przy starych archiwach: istniejący plik JPEG da się przepakować bezstratnie, czyli bez utraty choćby jednego piksela, a potem odtworzyć oryginał co do bitu. Tak opisuje to komitet JPEG, który format opracował.

Mozilla postawiła Google’owi warunek

Firefox miał eksperymentalną obsługę JPEG XL już w 2021 roku, schowaną za przełącznikiem dla testerów. Mozilla nie chciała jej włączyć, bo program odczytujący ten format, czyli dekoder, liczył około 100 tysięcy linii kodu w C++. Wydrukowany zająłby mniej więcej dwa tysiące stron. Dekoder obrazów to jedno z najbardziej narażonych miejsc przeglądarki, bo rozpakowuje pliki z dowolnej strony, także podstawionej przez przestępców.

Zamiast odmówić, Mozilla rzuciła wyzwanie zespołowi JPEG XL w Google Research. „Zbudujcie bezpieczny, wydajny, zwarty i zgodny dekoder JPEG XL w Ruście, a my go wdrożymy” – przytacza ten warunek Jake Archibald z Mozilli we wpisie zapowiadającym wdrożenie formatu. Rust to język programowania, który z założenia blokuje całą rodzinę błędów w obsłudze pamięci komputera. Według inżynierów Google właśnie takie błędy regularnie trafiały się w dekoderach pisanych w C++. Google Research napisało dekoder jxl-rs i to on dziś obsługuje JPEG XL w Firefoksie.

Ten sam kod trafił do Chrome’a. Google chwali się, że sprawdzało go między innymi zasypywaniem losowymi danymi i przeglądem kodu przez AI. Przez całą historię projektu nie znalazło w nim ani jednego błędu pamięci. Mozilla wywalczyła przy okazji jeszcze jedno: wczytywanie progresywne, czyli wyświetlanie zdjęcia już w trakcie pobierania, najpierw rozmytego, potem coraz ostrzejszego. Safari czyta JPEG XL od 2023 roku, ale według Mozilli tego akurat nie potrafi.

Firefox mówi serwerowi, że zrozumie lżejszy plik

Ważniejsza od samego wyświetlania jest drobna zmiana pod maską. Przy każdym zapytaniu o obrazek przeglądarka informuje serwer, jakie formaty rozumie. Od wersji 158 Firefox dopisuje do tej listy JPEG XL. Strona może więc automatycznie podsunąć mu mniejszy plik, a starszej przeglądarce wysłać zwykły JPEG.

Wyobraź sobie, że w pociągu otwierasz galerię zdjęć na słabym zasięgu. Zdjęcia pojawiają się szybciej, a z pakietu danych ubywa mniej. Pod jednym warunkiem: właściciel strony musiał wcześniej przygotować wersje w JPEG XL.

Sama aktualizacja przeglądarki niczego tu nie załatwi. Obsługa w Firefoksie i Chromie to dopiero połowa drogi, teraz ruch należy do właścicieli serwisów i firm dostarczających obrazy. Od ich tempa zależy, kiedy zysk zobaczysz na co dzień.

Fot. Mozilla / Jake Archibald, licencja CC BY-SA 3.0

JPEG XL nie zawsze wygrywa

Mozilla sama studzi entuzjazm. W jej porównaniu zdjęcie śpiącego lisa w jakości typowej dla stron wychodzi o około 13 proc. mniejsze w AVIF, innym nowoczesnym formacie, który Firefox obsługuje od 2021 roku. Przy zapisie bezstratnym kolejność się odwraca i to JPEG XL daje plik lżejszy o mniej więcej 18 proc. Dlatego ani Mozilla, ani Google nie wieszczą końca AVIF i obie firmy radzą testować oba formaty na własnych zdjęciach.

Google przez cztery lata mówiło temu formatowi „nie”

Ta historia ma w sobie sporo ironii. JPEG XL wyrósł częściowo z prac inżynierów Google, a mimo to w 2022 roku firma usunęła go z Chrome’a, tłumacząc decyzję zbyt małym zainteresowaniem. Bez obsługi w najpopularniejszej przeglądarce format nie miał szans się przebić.

Zwrot przyszedł w lutym 2026 roku. Chrome 145 dostał nowy dekoder, ale schowany za przełącznikiem dla testerów. Dopiero Chrome 155, udostępniany od 6 października, włącza obsługę wszystkim. Google tłumaczy zmianę zdania prośbami twórców stron, a JPEG XL od lat był jedną z najczęściej zgłaszanych propozycji w Interop, wspólnym programie producentów przeglądarek. Firefox dołączył tydzień po Chromie, choć to Mozilla postawiła warunek, dzięki któremu powstał bezpieczniejszy dekoder używany dziś przez obie firmy.

Podziel się artykułemFacebookXBlueskyWykopTelegram
Arycjusz

Piszę o technologii, cyberbezpieczeństwie i sztucznej inteligencji w CyberImpuls. Skomplikowane tematy tłumaczę prostym językiem, bez zbędnego żargonu. Najbardziej kręcą mnie nowe modele AI, prywatność w sieci i sprzęt, który realnie zmienia codzienność. Prywatność traktuję serio w sieci i u siebie. Dlatego piszę pod jednym, stałym podpisem.

https://cyberimpuls.pl