Mniej słodkiego nie zmieniło preferencji smaku. Co pokazał eksperyment

Ograniczenie słodkiego smaku w diecie nie zmieniło upodobania do słodkich produktów u zdrowych dorosłych. W sześciomiesięcznym randomizowanym badaniu z udziałem 180 osób nie wykryto też różnic między grupami w masie ciała ani wybranych wskaźnikach związanych z cukrzycą i chorobami sercowo-naczyniowymi. Kluczowe zastrzeżenie jest proste: badacze zmieniali ekspozycję na słodki smak, a nie tylko ilość cukru.

Trzy poziomy słodyczy przez pół roku

ScienceDaily opisało wyniki 8 sierpnia 2026 roku, ale sama publikacja naukowa nie jest nowa: ukazała się online 27 listopada 2025 roku w „The American Journal of Clinical Nutrition”.

Sweet Tooth Trial był randomizowanym badaniem kontrolowanym przeprowadzonym przez naukowców z Wageningen University & Research i Bournemouth University. Uczestniczyło w nim 180 zdrowych dorosłych w wieku 18–65 lat. Badacze losowo przydzielili ich do diety o niskiej, typowej albo wysokiej ekspozycji na słodki smak.

Interwencja była częściowo kontrolowana. Uczestnicy otrzymywali jadłospisy i produkty odpowiadające około połowie dziennego zapotrzebowania energetycznego, a resztę jedzenia dobierali samodzielnie. Docelowo produkty o słodkim smaku miały dostarczać 10–15 proc. energii w grupie niskiej ekspozycji, 25–30 proc. w grupie typowej oraz 40–45 proc. w grupie wysokiej. Diety projektowano tak, aby były porównywalne pod względem energii, gęstości energetycznej i udziału głównych składników odżywczych.

Najważniejszym wynikiem była zmiana tego, jak bardzo uczestnicy lubili słodki smak. Oceniano ją na zestawie produktów o kilku poziomach słodkości. Badacze mierzyli również postrzeganą intensywność smaku, wybór jedzenia, spożycie energii, masę i skład ciała oraz wybrane biomarkery związane z metabolizmem glukozy i ryzykiem sercowo-naczyniowym.

Mniej słodkiego nie zmieniło preferencji słodkiego smaku

Po sześciu miesiącach zespołowi nie udało się wykryć różnicy między grupami w zmianie preferencji słodkiego smaku. Wynik dla głównego punktu końcowego nie był istotny statystycznie (p = 0,56). Nie stwierdzono również różnic zależnych od poziomu słodkości diety w postrzeganiu intensywności słodkiego smaku, wyborze słodkich produktów podczas posiłku testowego, spożyciu energii, masie ciała ani analizowanych markerach cukrzycy i chorób sercowo-naczyniowych.

To nie znaczy, że trzy grupy jadły tak samo. Pomiary spożycia oraz markery w moczu potwierdziły, że podczas interwencji różniły się ekspozycją na słodki smak. Co istotne, po jej zakończeniu uczestnicy stopniowo wracali do wcześniejszego poziomu spożycia słodkich produktów. Z 180 zrandomizowanych osób 163 ukończyły sześciomiesięczną interwencję, a 159 także czteromiesięczny okres obserwacji.

Słodki smak i cukier to dwie różne rzeczy

Tu łatwo wyciągnąć zbyt daleki wniosek. W badaniu źródłem słodkiego smaku były zarówno cukry, nisko- i bezkaloryczne substancje słodzące, jak i naturalnie słodkie produkty, między innymi owoce i nabiał. Eksperyment sprawdzał więc hipotezę, czy sam poziom słodkiego smaku w całej diecie zmienia późniejsze preferencje i badane parametry zdrowotne.

Nie jest to dowód, że ilość cukru albo gęstość energetyczna żywności nie mają znaczenia dla zdrowia. To rozróżnienie jest szczególnie ważne w zestawieniu z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia. WHO w 2023 roku odradziła używanie substancji słodzących bez cukru jako sposobu kontroli masy ciała. W tym samym komunikacie dyrektor WHO ds. żywienia i bezpieczeństwa żywności stwierdził, że ludzie powinni ograniczać ogólną słodkość diety. Rekomendację dotyczącą słodzików WHO określiła jako warunkową.

Autorzy Sweet Tooth Trial kwestionują przede wszystkim założenie, że częsta ekspozycja na słodki smak sama wzmacnia preferencję słodyczy, co miałoby następnie prowadzić do większego spożycia energii i wzrostu masy ciała. Taki kierunek jest zgodny z przeglądem badań opublikowanym w 2024 roku, w którym bilans dostępnych danych nie wspierał hipotezy, że większa ekspozycja zwiększa ogólne upodobanie do słodkiego smaku. Ten przegląd również wymaga jednak ostrożnej oceny: jeden z jego dwóch autorów był związany z firmą Tate & Lyle.

Wynik jest mocny, ale nie zamyka tematu

Badanie ma kilka istotnych zalet. Było randomizowane, wcześniej zarejestrowane, osiągnęło zaplanowaną liczebność próby, a analizę prowadzono według wcześniej określonego planu statystycznego. Jednocześnie autorzy sami wskazują ograniczenia, które nie pozwalają zamienić wyniku w uniwersalną zasadę żywieniową.

Przede wszystkim różnica między dietami okazała się mniejsza, niż planowano. Grupa wysokiej ekspozycji osiągnęła średnio około 28 proc. energii ze słodkich produktów zamiast zakładanych 40–45 proc. Badanie obejmowało wyłącznie dorosłych, w większości kobiety, a uczestnicy byli stosunkowo zdrowi i wysoko wykształceni. Autorzy podkreślają więc ograniczoną możliwość przenoszenia wyników na całą populację, szczególnie na dzieci.

Znaczenie ma też finansowanie. Projekt współfinansował holenderski program partnerstw publiczno-prywatnych, a prywatne wkłady pochodziły między innymi od American Beverage Association, Cargill, International Sweeteners Association i Unilever. Autorzy opisali udział firm w komitecie doradczym jako niewiążący; nad projektem działał osobny niezależny komitet sterujący. Część badaczy ujawniła ponadto wcześniejsze lub obecne relacje finansowe z podmiotami z branży spożywczej i słodzików. Nie unieważnia to wyników, ale jest informacją potrzebną do ich uczciwej oceny.

Najbezpieczniejszy wniosek z eksperymentu jest więc węższy niż sugeruje nagłówek o „braku poprawy zdrowia”: u badanych zdrowych dorosłych zmiana ekspozycji na słodki smak przez pół roku nie zmieniła ogólnego upodobania do słodyczy i nie dała wykrywalnych różnic w analizowanych parametrach zdrowotnych. Nie daje to podstaw, by przestać zwracać uwagę na cukier, kaloryczność czy ogólną jakość diety.

Podziel się artykułemFacebookXBlueskyWykopTelegram
Arycjusz

Piszę o technologii, cyberbezpieczeństwie i sztucznej inteligencji w CyberImpuls. Skomplikowane tematy tłumaczę prostym językiem, bez zbędnego żargonu. Najbardziej kręcą mnie nowe modele AI, prywatność w sieci i sprzęt, który realnie zmienia codzienność. Prywatność traktuję serio w sieci i u siebie. Dlatego piszę pod jednym, stałym podpisem.

https://cyberimpuls.pl