Naukowcy nie mają już dziewięćdziesięciu lat na zbieranie dowodów. Najnowszy przegląd badań prowadzony przez Uniwersytet Nowej Południowej Walii w Sydney (UNSW) wskazuje, że e-papierosy z nikotyną prawdopodobnie powodują raka płuc i jamy ustnej, mimo że długoterminowych badań populacyjnych wciąż brakuje.
Pracę opublikowano w czasopiśmie naukowym „Carcinogenesis”. Zespołem kierował profesor adiunkt Bernard Stewart z UNSW, a w badaniu uczestniczyli naukowcy z Uniwersytetu Queensland, Uniwersytetu Flindersa, Uniwersytetu Sydnejskiego oraz lekarze ze szpitali Royal North Shore, Prince Charles i Sunshine Coast University. W zespole znaleźli się farmaceuci, epidemiolodzy, chirurdzy klatki piersiowej i specjaliści zdrowia publicznego.
Ocena jakościowa, nie liczba przypadków
Stewart podkreśla, że to najbardziej jednoznaczne dotąd ustalenie, według którego osoby vapujące są bardziej narażone na raka niż osoby niekorzystające z e-papierosów. Przegląd skupia się na rakotwórczości samych e-papierosów, niezależnie od ich roli jako furtki do tradycyjnego palenia, a to wątek, który według autorów był dotąd badany rzadziej.
Zespół połączył dane z badań klinicznych, eksperymentów na zwierzętach i analiz laboratoryjnych dotyczących związków chemicznych powstających w aerozolu e-papierosów. W aerozolu zidentyfikowano liczne substancje rakotwórcze, w tym lotne związki organiczne oraz metale uwalniane z grzałek urządzeń. Badacze analizowali też biomarkery, czyli mierzalne ślady uszkodzeń w organizmie, w tym DNA, stresu oksydacyjnego i stanu zapalnego tkanek u ludzi, a także wyniki eksperymentów na myszach, u których ekspozycja prowadziła do powstawania guzów płuc.
Wniosek, do którego doszedł zespół, jest jakościowy, nie liczbowy. Stewart zaznacza, że ocena nie obejmuje liczbowego oszacowania ryzyka ani skali zachorowań, a dokładne dane będą dostępne dopiero po opublikowaniu długoterminowych badań populacyjnych.
Podwójne ryzyko przy łączeniu nałogów
Drugi problem, na który wskazuje współautor, adiunkt Freddy Sitas, dotyczy osób, które przechodzą na e-papierosy w celu rzucenia palenia, a w praktyce nie rezygnują z żadnego z nałogów. Według niedawnych danych epidemiologicznych z USA osoby jednocześnie palące i vapujące mają o cztery razy wyższe ryzyko zachorowania na raka płuc niż osoby niekorzystające z żadnego z tych produktów. Te ustalenia omówiono również w osobnym komentarzu Sitasa i Stewarta opublikowanym w „Cancer Epidemiology”.
Mówiąc prościej: dla organizmu liczy się łączna dawka szkodliwych substancji, a przerzucenie się z papierosa na e-papierosa bez całkowitego rzucenia nałogu nie obniża ryzyka, tylko je zwiększa.
Historia lubi się powtarzać
Sitas i Stewart porównują obecną sytuację do wczesnych lat badań nad paleniem tytoniu. Od pierwszych obserwacji w połowie XIX wieku do raportu amerykańskiego Naczelnego Lekarza Kraju z 1964 roku, który oficjalnie uznał palenie za przyczynę raka płuc, minęło niemal sto lat. Przez większość tego czasu wczesne sygnały ostrzegawcze były ignorowane lub bagatelizowane.
Wczesne doniesienia łączyły palenie z chorobami zakaźnymi, takimi jak gruźlica, a dopiero później z chorobami sercowo-naczyniowymi, udarem i rakiem płuc, przypomina Sitas. Jego zdaniem podobny schemat może się teraz powtarzać przy e-papierosach, dlatego naukowcy apelują, by nie czekać kolejnych dekad na decyzje. E-papierosy pojawiły się około 20 lat temu, a zdaniem Sitasa nie powinno się czekać kolejnych 80 lat, żeby zdecydować, co z nimi zrobić.
Polska zaostrza przepisy równolegle
Polskie regulacje idą w podobnym kierunku, choć z innych powodów. Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych, który wprowadza zakaz sprzedaży jednorazowych e-papierosów, zarówno z nikotyną, jak i bez niej. Ministerstwo Zdrowia argumentuje, że nawet wersje beznikotynowe mogą zachęcać młodych ludzi do sięgania po produkty nikotynowe w przyszłości.
Za wprowadzanie zakazanych produktów do sprzedaży ma grozić grzywna do 200 tysięcy złotych, kara ograniczenia wolności albo obie kary łącznie. Inspekcja Sanitarna i Inspekcja Handlowa zyskają możliwość zlecania badań laboratoryjnych płynów do e-papierosów i emisji z urządzeń. Wejście w życie zakazu sprzedaży jednorazowych e-papierosów z nikotyną wymaga jeszcze zgody Komisji Europejskiej na podstawie unijnej dyrektywy tytoniowej.
Czego przegląd nie udowadnia
Autorzy sami zaznaczają granice swoich ustaleń. Wniosek o rakotwórczości e-papierosów opiera się na połączeniu dowodów klinicznych, zwierzęcych i mechanistycznych, a nie na dużych badaniach populacyjnych porównujących zachorowalność wśród osób wyłącznie vapujących i niekorzystających z żadnych produktów nikotynowych. Takich badań na razie brakuje, między innymi dlatego, że różne badania stosują różne urządzenia i różne metody pomiaru ekspozycji, co utrudnia ich łączną analizę.
E-papierosy trafiły na rynek na początku lat dwutysięcznych, a w Australii pojawiły się około 2008 roku jako produkt reklamowany jako bezpieczniejsza alternatywa dla papierosów. Dziś, mimo zaostrzonych przepisów, pozostają powszechnie widoczne w pobliżu szkół, barów i przystanków komunikacji miejskiej.





