Google od lat oznacza dla większości ludzi jedno: internet. Ponad 89% wszystkich zapytań na świecie trafia właśnie do wyszukiwarki z Mountain View. Tyle że po konferencji I/O 2026, na której firma ogłosiła radykalną przebudowę wyszukiwarki w kierunku AI, coraz więcej osób zaczyna szukać gdzie indziej. Instalacje DuckDuckGo w USA wzrosły o 30% w ciągu tygodnia. Bing ogłosił miliard aktywnych użytkowników miesięcznie. Perplexity AI obsługuje już 45 milionów użytkowników. A ChatGPT przetwarza 2 miliardy zapytań dziennie. To nie jest rewolucja, ale pęknięcie, które zaczyna się poszerzać.
Google ogłasza koniec niebieskich linków
Na tegorocznej konferencji I/O (19 maja 2026) szefowa Google Search Liz Reid nazwała zmiany największą przebudową wyszukiwarki od 25 lat. Tradycyjna lista wyników ustępuje miejsca konwersacyjnemu interfejsowi opartemu na modelu Gemini 3.5 Flash. Wyszukiwarka przyjmuje teraz tekst, obrazy, pliki i wideo, odpowiada w formie rozbudowanych podsumowań AI i uruchamia tak zwanych agentów informacyjnych, którzy monitorują sieć w tle i wysyłają użytkownikowi powiadomienia o zmianach.
Według Google funkcja AI Overviews, czyli podsumowania generowane przez sztuczną inteligencję wyświetlane nad klasycznymi wynikami, dociera już do 2,5 miliarda użytkowników miesięcznie. Tryb AI Mode, uruchomiony rok temu, przekroczył miliard. Firma twierdzi, że AI Overviews generują więcej kliknięć niż tradycyjne wyniki. Dane zewnętrzne mówią coś innego: według Similarweb około 60% zapytań w Google kończy się teraz bez kliknięcia w jakąkolwiek stronę. W przypadku zapytań informacyjnych ten odsetek sięga 69%.
Reakcja części użytkowników była natychmiastowa. W mediach społecznościowych pojawiły się masowe skargi na jakość odpowiedzi AI, błędne informacje medyczne i absurdalne podsumowania. Problem nie jest nowy: AI Overviews od momentu wprowadzenia generowały kontrowersyjne odpowiedzi, od sugestii dodania kleju do pizzy po niebezpieczne porady zdrowotne. Różnica polega na skali: teraz AI dominuje w wynikach, a opcja wyłączenia jej praktycznie nie istnieje.
DuckDuckGo i exodus prywatności
Najbardziej wymiernym beneficjentem niezadowolenia okazał się DuckDuckGo. Według danych firmy udostępnionych portalowi TechCrunch, instalacje aplikacji w USA rosły średnio o 18,1% tydzień do tygodnia między 20 a 25 maja 2026 roku. Szczyt przypadł na 25 maja: wzrost o 30,5%. Na urządzeniach z iOS średnia wyniosła 33%, a jednego dnia osiągnęła niemal 70%. Firma analityczna Apptopia potwierdziła niezależnie wzrost średnich dziennych pobrań w USA o 29%.
Wzrosty utrzymywały się przez cały weekend Memorial Day, okres, w którym aktywność internetowa zwykle spada. Ruch na dedykowanej stronie wyszukiwania bez AI (noai.duckduckgo.com) rósł średnio o 22,7% tydzień do tygodnia. CEO DuckDuckGo Gabriel Weinberg w oświadczeniu cytowanym przez TechCrunch stwierdził, że Google wymusza AI bez możliwości rezygnacji, a w efekcie wyniki stają się gorsze, nie lepsze. DuckDuckGo pozwala użytkownikom zdecydować, ile AI chcą w swoim wyszukiwaniu, i oferuje zarówno tryb z asystentem Duck.ai, jak i w pełni wolną od AI wersję strony.
Perspektywa jest jednak trzeźwiąca. DuckDuckGo obsługuje około 100 milionów zapytań dziennie. Google przetwarza ponad 8,5 miliarda. Nawet 30-procentowy skok instalacji to statystycznie kropla w oceanie. Pytanie brzmi, czy ta kropla zacznie narastać.

Miliard Binga i pytanie o jakość tej liczby
Microsoft ogłosił w trakcie prezentacji wyników za Q3 roku fiskalnego 2026 (29 kwietnia), że Bing po raz pierwszy przekroczył miliard aktywnych użytkowników miesięcznie. CEO Satya Nadella podkreślił, że przeglądarka Edge zyskuje udział rynkowy od 20 kwartałów z rzędu, a przychody z reklam w wyszukiwarce (bez kosztów pozyskania ruchu) wzrosły o 12% rok do roku.
Liczba robi wrażenie, ale wymaga kontekstu. Globalny udział Binga w rynku wyszukiwarek według StatCounter wynosi około 5%. Rozbieżność między miliardem MAU a 5-procentowym udziałem sugeruje, że duża część tych użytkowników to osoby korzystające z Binga sporadycznie lub trafiające na niego przez domyślne ustawienia Edge i menu Start w Windows. Microsoft zapewnia, że mierzy wyłącznie użytkowników z wyraźną intencją korzystania z Binga, włącznie z kliknięciami w wyniki wyszukiwania, a przypadkowe zapytania z menu Start nie są wliczane. Niezależna weryfikacja tych deklaracji nie jest jednak dostępna.
Jez Corden z Windows Central, powołując się na swoje źródła w Microsofcie, potwierdza, że firma rzeczywiście rozróżnia intencjonalne użycie od przypadkowych zapytań. Pozostaje faktem, że Bing to jedyna zachodnia wyszukiwarka zdolna do rywalizacji z Google pod względem infrastruktury reklamowej i zasięgu. Dla reklamodawców koszty kliknięcia w Bingu są średnio o 30% niższe niż w Google Ads.
Nowa konkurencja: od ChatGPT po Brave Search
Prawdziwa zmiana na rynku wyszukiwania nie sprowadza się jednak do klasycznej rywalizacji Google kontra Bing. Rośnie zupełnie nowa kategoria: silniki odpowiedzi oparte na AI i wyszukiwarki niezależne od wielkich korporacji.
ChatGPT przetwarza obecnie około 2 miliardy zapytań dziennie i ma ponad 800 milionów aktywnych użytkowników tygodniowo. OpenAI rozbudowało funkcję ChatGPT Search tak, że dla wielu osób zastępuje ona klasyczne wyszukiwanie. Perplexity AI, pozycjonujące się jako „silnik odpowiedzi” z cytatami ze źródeł, ma 45 milionów aktywnych użytkowników i przetwarza szacunkowo 35–45 milionów zapytań dziennie. To wzrost o ponad 100% w stosunku do 22 milionów użytkowników na początku 2025 roku. W grudniu 2025 firma uruchomiła własną przeglądarkę Comet, a w 2026 przeszła na model subskrypcyjny, rezygnując z reklam.
Brave Search wyróżnia się na tle konkurencji czymś fundamentalnym: ma własny, w pełni niezależny indeks obejmujący ponad 30 miliardów stron, aktualizowany o ponad 100 milionów stron dziennie. Nie korzysta z indeksu Google ani Binga. Obsługuje ponad 50 milionów zapytań dziennie i oferuje funkcję Goggles pozwalającą użytkownikom filtrować wyniki według własnych kryteriów. AI można w nim włączyć lub wyłączyć.
Na marginesie tej listy, ale z rosnącym gronem oddanych użytkowników, działa Kagi: płatna wyszukiwarka (od 5 do 25 dolarów miesięcznie) bez reklam i śledzenia. Ma około 65 tysięcy subskrybentów, co jest znikomym ułamkiem rynku, ale dowodzi, że część internautów jest gotowa płacić za wyszukiwarkę, która pracuje dla nich, a nie dla reklamodawców.
Nawyk silniejszy niż rozczarowanie
Nawet tam, gdzie Google traci, nadal dominuje. W Polsce udział wyszukiwarki z Mountain View wynosi 91–93% na desktopie i ponad 98% na urządzeniach mobilnych. Bing ma 3–4%, a pozostałe wyszukiwarki dzielą się ułamkami procenta. Według analizy Senuto obejmującej 17,7 miliona słów kluczowych, AI Overviews pojawiają się już w 24,17% zapytań na polskim rynku, a więc problem opisywany w kontekście USA dotyczy też polskich użytkowników.
Zmiana domyślnej wyszukiwarki w przeglądarce to kwestia kilku kliknięć, ale siła nawyku jest ogromna. „Googlować” stało się synonimem szukania w internecie, niezależnie od używanego narzędzia. Analitycy z Gartnera prognozowali w 2024 roku, że do 2026 wolumen tradycyjnych zapytań w wyszukiwarkach spadnie o 25% na rzecz chatbotów AI i asystentów wirtualnych. Dane z pierwszej połowy 2026 roku wskazują, że ten trend się materializuje, choć Google nadal przetwarza zdecydowaną większość globalnych zapytań.
Rynek wyszukiwania po raz pierwszy od dekady nie jest monolitem. Google wciąż dominuje, ale robienie tego samego co zawsze, tyle że gorzej i z większą dawką AI, zaczyna kosztować. Jak duży będzie ten koszt, zależy od tego, czy alternatywy przekonają nie tysiące technologicznych entuzjastów, lecz miliony zwykłych użytkowników, którzy po prostu chcą szybko znaleźć to, czego szukają.





