Ciasteczko z ChatGPT chodzi za tobą po sklepach. OpenAI nazywa to analityką

OpenAI zapisuje w przeglądarce ciasteczko o nazwie __obi, wiąże je z kontem w ChatGPT i trzyma przez rok. Gdy potem wejdziesz na stronę firmy, która kupuje reklamy w czatbocie, przeglądarka odeśle ten identyfikator do OpenAI razem z adresem oglądanej podstrony. Mechanizm opisał 20 września 2026 roku niezależny blog o bezpieczeństwie Buchodi’s Threat Intel, a jego autor odtworzył go na własnym telefonie.

Wszystko dzieje się przez piksel reklamowy, czyli kawałek kodu OpenAI, który reklamodawca wkleja na swoją stronę, żeby sprawdzić, czy reklama w ChatGPT skończyła się zakupem. Takie narzędzia od lat dają sklepom Meta i Google, więc sama technika nie jest nowa. Nowe jest to, że identyfikator prowadzi do konta w czatbocie. Autor analizy zwraca uwagę, że czatbotowi ludzie mówią rzeczy, których nie napisaliby w serwisie społecznościowym.

W Polsce temat jest świeży. Reklamy w ChatGPT pojawiły się tu 24 sierpnia, razem z trzydziestoma innymi rynkami europejskimi, i widzą je użytkownicy darmowego planu oraz tańszego płatnego planu Go. Od 31 sierpnia firmy z tych krajów mogą kupować je samodzielnie przez panel reklamowy OpenAI.

Ciasteczko ustawiono tak, żeby wychodziło poza ChatGPT

Przeglądarka normalnie pilnuje, żeby ciasteczko jednej strony nie było wysyłane, gdy jesteś na innej. Wyjątkiem są ciasteczka stron trzecich: należą do jednej firmy, a przeglądarka dołącza je do połączeń wykonywanych z cudzej witryny. __obi dostało właśnie takie ustawienie. Według analizy Buchodi’s Threat Intel to jedyny identyfikator OpenAI skonfigurowany w ten sposób. Pozostałe ciasteczka OpenAI przeglądarka podczas testu zablokowała.

Nie trzeba niczego klikać. Wystarczy, że strona reklamodawcy zacznie pobierać skrypt piksela z serwerów OpenAI – ciasteczko jedzie już z tym pierwszym zapytaniem, zanim kod firmy w ogóle się uruchomi. Na telefonie autora jeden identyfikator trafił w ten sposób do OpenAI z 12 serwisów, w tym z Wayfaira, HelloFresh, Coursery i Eventbrite.

W życiu wygląda to zupełnie zwyczajnie. Wieczorem pytasz ChatGPT, jak ułożyć jadłospis na tydzień, rano przeglądasz zestawy posiłków w sklepie, który reklamuje się w czatbocie. Dla ciebie to dwie niezwiązane czynności. Z punktu widzenia przeglądarki obie kończą się wysłaniem do OpenAI tego samego numeru.

Z identyfikatorem wyjeżdża też adres strony i kod pocztowy

Piksel nie czeka, aż sklep sam przekaże mu dane. OpenAI nazywa tę funkcję automatycznym zaawansowanym dopasowaniem i opisuje w dokumentacji dla reklamodawców, że kod sam wykrywa na stronie obsługiwane informacje o kliencie. Adres e-mail, numer telefonu, imię i nazwisko piksel jeszcze w przeglądarce przerabia na ciąg znaków, z którego nie da się ich odczytać. Taki ciąg wciąż pozwala jednak rozpoznać tę samą osobę w innym miejscu. Kraj, region, miasto i kod pocztowy idą otwartym tekstem.

W ruchu zbieranym przez autora od kilku miesięcy dane wyłapane przez piksel na własną rękę pojawiały się niemal trzy razy częściej niż przekazane celowo przez reklamodawcę. Najczęściej zbieranym polem formularza był kod pocztowy.

Adresy stron trafiają do OpenAI przycięte, bez końcówki po znaku zapytania, w której często siedzą szczegóły wyszukiwania. Sama ścieżka potrafi jednak powiedzieć sporo. Wśród tych, które dotarły do OpenAI, autor znalazł podstronę z nazwą choroby, stronę z ofertą oddłużenia i formularz zgłoszenia sprawy sądowej. OpenAI wyklucza z automatycznego zbierania hasła, jednorazowe kody, numery kart, daty urodzenia i pola z diagnozą. Adresu podstrony ta lista nie obejmuje.

Reklamodawca nic nie widzi, a OpenAI mówi o analityce

W ogłoszeniu europejskiej ekspansji reklam OpenAI zapewnia, że rozmowy pozostają poza zasięgiem reklamodawców, a firma nigdy nie sprzedaje danych klientów. Analiza żadnej z tych obietnic nie podważa, bo dane płyną w drugą stronę: od strony reklamodawcy do OpenAI. Sklep do __obi dostępu nie ma, bo ciasteczko należy do domeny OpenAI. W dokumentacji piksela firma wymienia zresztą dwa inne ciasteczka, które kod zapisuje na stronie reklamodawcy. O __obi nie ma tam ani słowa.

Więcej pytań budzi szufladka, do której trafiło ciasteczko. W polityce plików cookie, zaktualizowanej 10 września, OpenAI wpisuje __obi jako jedyne ciasteczko analityczne, ważne przez rok. Takie pliki mają według firmy pomagać zrozumieć, jak ludzie korzystają z jej usług. Ciasteczko zbudowane po to, żeby wracało z cudzych sklepów, trudno uczciwie nazwać narzędziem do liczenia ruchu. Autor 14 września zapytał OpenAI, skąd taka klasyfikacja i czy ciasteczko dostaje także ktoś, kto zgodził się na analitykę, ale odmówił marketingu. Odpisało biuro obsługi klienta, które obiecało przekazać sprawę dalej i nie odpowiedziało na żadne z pytań.

Na iPhonie to nie działa, na komputerze nikt nie sprawdzał

Autor sam wskazuje granice swojej pracy. Wszystkie obserwacje pochodzą z Chrome’a na Androidzie. Na iPhone’ach i iPadach mechanizm według niego nie zadziała, bo tamtejsze przeglądarki korzystają z silnika Safari, a ten blokuje ciasteczka stron trzecich. Chrome’a na komputerze nie testował. Identyfikator powstawał mniej więcej w co piątej sesji ChatGPT. Najważniejsza luka dotyczy samego finału: to, że OpenAI łączy przychodzące zdarzenia z kontami na swoich serwerach, wynika z budowy mechanizmu, ale nikt tego nie zaobserwował.

Wylogowanie nic nie daje, blokada ciasteczek już tak

Jeśli używasz ChatGPT w przeglądarce na Androidzie, pierwsze odruchy niewiele pomogą. Wylogowanie nie wystarczy, bo identyfikator dostają też sesje bez logowania i zachowują ten sam numer przez co najmniej 27 dni. Usunięcie ciasteczek OpenAI kasuje identyfikator, ale przy następnej wizycie w ChatGPT pojawi się nowy.

Skuteczna blokada leży w przeglądarce. Wyłączenie ciasteczek stron trzecich odcina __obi drogę na cudze strony. Firefox, Safari i Brave robią to domyślnie. Chrome tego nie robi – Google w kwietniu 2025 roku zrezygnował z planu ich wycofania – więc blokadę trzeba w nim włączyć samodzielnie w ustawieniach prywatności.

Druga furtka jest po stronie OpenAI. W ustawieniach ciasteczek na stronach firmy __obi to jedyna pozycja w kategorii analitycznej. Odmowa samych ciasteczek marketingowych nie pomoże, bo w każdym komunikacie, który autor przechwycił przy tworzeniu identyfikatora, zaznaczona była zgoda na analitykę. Czy wyłączenie analityki zatrzymuje mechanizm, tego analiza nie sprawdzała, ale to jedyny przełącznik, który w ogóle dotyczy tego ciasteczka.

Autor zapowiada uzupełnienie wpisu, jeśli OpenAI odpowie. 21 września wpis wciąż kończył się informacją o braku odpowiedzi.

Podziel się artykułemFacebookXBlueskyWykopTelegram
Arycjusz

Piszę o technologii, cyberbezpieczeństwie i sztucznej inteligencji w CyberImpuls. Skomplikowane tematy tłumaczę prostym językiem, bez zbędnego żargonu. Najbardziej kręcą mnie nowe modele AI, prywatność w sieci i sprzęt, który realnie zmienia codzienność. Prywatność traktuję serio w sieci i u siebie. Dlatego piszę pod jednym, stałym podpisem.

https://cyberimpuls.pl